Egzamin praktyczny

Anna była studentką ostatniego roku na wydziale pedagogiki, ambitną i perfekcjonistką, która zawsze dążyła do perfekcyjnych ocen. W wieku dwudziestu dwóch lat miała długie, kasztanowe włosy opadające kaskadami na ramiona, smukłą sylwetkę wyćwiczoną jogą i oczy koloru głębokiego szmaragdu, które iskrzyły determinacją. Jej figura – wąska talia, pełne piersi w rozmiarze C i krągłe biodra – przyciągała spojrzenia kolegów na kampusie, choć ona sama zawsze ubierała się skromnie, w bluzki z wysokim kołnierzem i spódnice do kolan. Marzyła o karierze nauczycielki, a ta jednostka z psychologii edukacyjnej była kluczem do jej dyplomu. Ale kiedy profesor Nowak, starszy wykładowca o siwych skroniach i przenikliwym spojrzeniu, postawił jej ocenę „niedostateczną” za projekt, świat Ann’y zawalił się w jednej chwili.

Było to późne popołudnie w październiku, gdy Anna pukała do drzwi gabinetu profesora w pustym skrzydle budynku szkoły. Liście jesienne szeleściły pod jej butami, a powietrze niosło zapach wilgotnej ziemi i nadchodzącej chłodu. Serce biło jej mocno, gdy weszła do środka. Gabinet był przestronny, z ciężkimi drewnianymi meblami i regałami pełnymi książek o psychologii i dyscyplinie. Profesor Nowak siedział za biurkiem, otoczony stosami papierów. Miał około pięćdziesięciu lat, atletyczną budowę ukrytą pod tweedową marynarką i uśmiech, który nie sięgał oczu.

– Pani Anna, proszę wejść – powiedział spokojnie, wskazując krzesło naprzeciwko. Jego głos był głęboki, z nutą autorytetu, która sprawiła, że poczuła lekki dreszcz.

Usiadła, wygładzając spódnicę. – Panie profesorze, to musi być pomyłka. Mój projekt był kompletny, cytowałem wszystkie źródła…

– Kompletny, ale niedojrzały – przerwał jej, przeglądając jej pracę. – Brakuje praktycznego zrozumienia. Psychologia edukacyjna to nie tylko teoria. To umiejętność kontrolowania sytuacji, dyscypliny. Bez tego nie zaliczy pani przedmiotu.

Jej żołądek się skręcił. Bez tej oceny nie ukończy studiów. – Proszę, jest jakiś sposób, żebym mogła to poprawić? Dodatkowa praca? Egzamin ustny?

Profesor odłożył jej projekt i spojrzał na nią uważnie, jakby oceniając coś więcej niż jej intelekt. W jego oczach błysnęło coś, co Anna zinterpretowała jako zainteresowanie – nie akademickie, ale głębsze. Powietrze w gabinecie wydawało się gęstnieć, niosąc subtelny zapach jego wody kolońskiej, mieszany z aromatem starych książek i kawy.

– Istnieje… egzamin praktyczny – powiedział wolno, wstając i podchodząc do okna. – Ale to nie jest coś, co oferuję każdemu. Wymaga zaufania, posłuszeństwa. I dyskrecji.

Anna poczuła, jak jej policzki płoną. Co on sugeruje? – Egzamin praktyczny? W jakim sensie?

Uśmiechnął się, tym razem szerzej, i wskazał na drzwi prowadzące do tylnego pokoju gabinetu, którego wcześniej nie zauważyła. – To pomieszczenie jest wyposażone w narzędzia do symulacji dyscypliny edukacyjnej. Liny, ograniczniki. Wszystko pod moją kontrolą. Jeśli zgodzi się pani poddać temu testowi, ocenię pani zdolność do… adaptacji pod presją. W zamian, zaliczka z wyróżnieniem.

Słowa zawisły w powietrzu jak ciężka mgła. Anna wiedziała, że to szantaż – subtelny, akademicki, ale szantaż. Jej umysł krzyczał „nie”, ale ambicja i strach przed porażką szeptały „tak”. Wyobraziła sobie, jak opowiada rodzicom o niezaliczonym semestrze, jak traci szansę na stypendium. A profesor… jego obecność była magnetyczna, dominująca, budząca w niej nieznane dotąd uczucie – mieszankę lęku i ciekawości.

– To brzmi… kontrowersyjnie – wyszeptała, unikając jego wzroku.

– Kontrowersyjnie, ale skuteczne – odparł, podchodząc bliżej. Jego dłoń musnęła jej ramię, lekki dotyk, który przeszył ją prądem. – Zdecyduje pani teraz. Drzwi są otwarte. Może pani wyjść i powtarzać rok. Albo wejść i udowodnić swoją wartość.

Minuty mijały w ciszy, przerywanej tylko tykaniem zegara. W końcu, z drżącym oddechem, Anna wstała. – Zgadzam się. Dla oceny.

Profesor kiwnął głową, jego oczy rozbłysły satysfakcją. Wziął ją za rękę – ciepłą, silną dłonią – i poprowadził do tylnego pokoju. Drzwi zamknęły się za nimi z cichym kliknięciem, odcinając świat zewnętrzny. Pokój był mały, oświetlony miękkim światłem lampy sufitowej. Na środku stało solidne drewniane krzesło z metalowymi uchwytami, obok stolik z linami – grube, szorstkie sznury w kolorze czarnym, nawinięte starannie. W rogu, na statywie, kamera z czerwonym światełkiem, gotowa rejestrować. Powietrze tu było cieplejsze, cięższe, z lekkim zapachem skóry i metalu.

– Rozbierz się – powiedział profesor rzeczowo, siadając na krześle i włączając kamerę. Obiektyw obrócił się cicho, skupiając na niej.

Anna zamarła. Jej serce łomotało, dłonie drżały. – Całkowicie?

– Tak. To test zaufania. Żadnych barier.

Powoli, z rumieńcem na twarzy, zaczęła rozpinać bluzkę. Jej palce ślizgały się po guzikach, odsłaniając bladą skórę i koronkę stanika. Piersi unosiły się szybko z każdym oddechem, sutki twardniały od chłodu i napięcia. Spódnica opadła na podłogę, odsłaniając czarne stringi opinające jej krągłe pośladki. Stała tam, prawie naga, czując na sobie jego wzrok – badawczy, głodny. Jej skóra gęsiła się, a między udami pojawiło się ciepło, nieproszone, zdradzieckie.

– Piękna – mruknął profesor, wstając i podchodząc. Jego dłonie dotknęły jej ramion, schodząc w dół, muskając boki piersi. – Teraz usiądź.

Usiadła na krześle, zimnym drewnem na nagich pośladkach. Profesor wziął liny, ich szorstka faktura ocierała się o jej skórę, gdy wiązał jej nadgarstki za oparciem. Sznur zaciskał się mocno, ale nie boleśnie – jeszcze nie. Jej ramiona były unieruchomione, piersi wypięte do przodu. Potem nogi – kolana rozchylone, kostki przywiązane do nóg krzesła, co odsłaniało jej intymne miejsca. Czuła powiew powietrza na wilgotnej cipce, stringi napięte, materiał wilgotny od rosnącego podniecenia.

– Co… co teraz? – zapytała drżącym głosem, próbując się ruszyć. Liny trzymały mocno, wbijając się w skórę.

– Teraz knebel – powiedział, wyciągając z szuflady czerwoną piłkę na pasku. – Żebyś nauczyła się ciszy. W edukacji dyscyplina zaczyna się od milczenia.

Wsunął piłkę między jej usta, rozciągając wargi. Smak gumy był neutralny, ale uczucie pełni w ustach – upokarzające, intymne. Paski zacisnęły się za głową, śliny zaczęły gromadzić się, kapiąc po brodzie. Anna jęknęła cicho, ale dźwięk był stłumiony, bezsilny. Kamera rejestrowała wszystko – jej rozchylone usta, napięte ciało, oczy pełne mieszanki strachu i ekscytacji.

Profesor cofnął się, podziwiając swoje dzieło. – Wyglądasz jak idealna uczennica, gotowa na lekcję. To szantaż? Może. Ale ty wybrałaś to, prawda? Dla oceny. Dla swojej przyszłości.

Jego słowa paliły, budząc w niej falę wstydu i podniecenia. Patrzyła, jak zdejmuje marynarkę, odsłaniając koszulę opinającą umięśniony tors. Zbliżył się, klękając przed nią. Jego palce musnęły jej uda, w górę, aż do stringów. Powoli je ściągnął, odsłaniając wygoloną cipkę – różową, wilgotną, łechtaczkę nabrzmiałą od antycypacji. Zapach jej podniecenia wypełnił pokój, słodkawy, musujący.

– Już mokra – powiedział z uśmiechem, wsuwając palec w jej wilgoć. Poruszył nim powoli, czując, jak ścianki cipki zaciskają się wokół niego. Anna jęknęła w knebel, biodra drgnęły instynktownie. – To twój pierwszy test: wytrzymać, nie błagać.

Jego palec wyszedł, lśniący od soków, i wślizgnął się z powrotem, tym razem z drugim. Rozciągał ją, masując wnętrze, muskając punkt G. Doznanie było elektryzujące – ciepło rozlewało się po brzuchu, sutki bolały od napięcia. Ślina kapała z knebla, mieszając się z potem na jej skórze. Profesor nachylił się, jego oddech gorący na jej łechtaczce. Językiem musnął ją delikatnie, smakując słony nektar. Krążył wokół nabrzmiałego guzka, ssąc lekko, co wysyłało fale rozkoszy przez jej ciało. Anna wiła się w linach, liny ocierały się o nadgarstki, powodując lekkie pieczenie, które tylko potęgowało doznania.

– Smakujesz jak grzeszna uczennica – mruknął, unosząc głowę. Jego usta błyszczały od jej soków. – Ale to dopiero początek.

Wstał, rozpinając pasek spodni. Jego kutas wyskoczył na wolność – gruby, żylasty, z główką nabrzmiałą i kroplą preejakulatu na czubku. Był imponujący, dłuższy niż te, które Anna widziała w filmach, z ciężkimi jajami zwisającymi nisko. Stanął przed nią, trzymając go w dłoni, ocierając główką o jej usta, przez knebel. – Chciałabyś go possać, co? Ale nie możesz. Jeszcze nie.

Kamera zoomowała, rejestrowując każdy szczegół – jej rozchylone usta, jego twardego kutasa, napięte ciała. Profesor zaczął się masturbować powoli, ręka sunęła w górę i w dół, skóra marszczyła się rytmicznie. Jego oczy nie odrywały się od niej, a ona czuła, jak jej cipka pulsuje, pusta, głodna. Ślina spływała po jej piersiach, sutki sterczały jak koraliki, błyszczące od potu.

Nagle, bez ostrzeżenia, profesor wszedł w nią jednym pchnięciem. Jego kutas rozciągnął jej cipkę, wypełniając całkowicie, główka docierając do najgłębszych zakamarków. Anna krzyknęła w knebel, ból mieszał się z rozkoszą, ścianki cipki zaciskały się wokół inwazyjnego trzonu. Poczuła każdą żyłę, pulsującego ciepła, jak jej soki smarują go, ułatwiając ruchy.

– Kurwa, jaka ciasna – wysapał, zaczynając pompować. – To twój egzamin, suko. Wytrzymaj to.

Słowo „suko” uderzyło ją jak piorun, wulgarne, upokarzające, ale podniecające w tej chwili. Jego biodra uderzały w jej uda, głośno, rytmicznie – plaśnięcia skóry o skórę, wilgotne mlaśnięcia jej cipki. Liny ciągnęły, nadgarstki paliły, ale to tylko intensyfikowało orgazm budujący się w niej. Jego dłonie ścisnęły jej piersi, palce szczypiąc sutki, wykręcając je boleśnie. Ból mieszał się z przyjemnością, sutki czerwieniały, a ona jęczała, ślina kapiąc na jego ręce.

– Lubisz to, prawda? – dyszał, przyspieszając. – Ambicijna dziwka, która się poddaje dla oceny.

Jego kutas walił głęboko, główka ocierając się o szyjkę macicy, co wysyłało iskry przez jej kręgosłup. Zapach seksu wypełnił pokój – muskający pot, słodycz jej soków, męski aromat jego moszny. Anna czuła, jak jej cipka drży, blisko krawędzi. Profesor wychylił się, gryząc jej szyję, zostawiając czerwone ślady. Językiem lizał jej ucho, szepcząc:

– Dojdź dla mnie, uczennico. Pokaż, jak bardzo chcesz tę ocenę.

Orgazm uderzył w nią jak fala – cipka zacisnęła się wokół kutasa, soki trysnęły, mocząc jego jaja. Krzyczała w knebel, ciało drgało w linach, piersi falowały. Profesor nie przestał, wbijając się mocniej, aż sam doszedł – gorąca sperma wypełniła ją, pulsując, spływając po udach. Wyciągnął się powoli, kutas lśniący od mieszanki ich fluidów.

Ale to nie był koniec. Odwiązał jej nogi, tylko po to, by odwrócić krzesło i pochylić ją do przodu. Liny napięły się na nowo, nadgarstki nadal skrępowane, a jej tyłek wystawił się na widok kamery. Pośladki – blade, krągłe – drżały od poorgazmowych skurczów. Profesor poklepał je mocno, zostawiając czerwony odcisk dłoni.

– Teraz lekcja numer dwa – powiedział, sięgając po pasek. – Dyscyplina boli, ale uczysz się z tego.

Pierwszy raz pasek свистнул w powietrzu, uderzając w jej tyłek. Ból był ostry, palący, jak ogień na skórze. Anna pisnęła w knebel, łzy napłynęły do oczu. Ale pod bólem czaiło się coś innego – ciepło, pulsujące, rozlewające się do cipki. Kolejne uderzenia – raz, dwa, trzy – każdy zostawiający pręgę, skóra czerwieniała, nabrzmiewała. Zapach spoconych ciał mieszał się z lekkim zapachem skóry paska.

– Licz w myślach – rozkazał. – Każde uderzenie to krok bliżej do zaliczenia.

Po dziesiątym uderzeniu jej tyłek płonął, ale cipka znowu była mokra, soki kapały na podłogę. Profesor rzucił pasek i wszedł w nią od tyłu, tym razem w dupę – powoli, smarując główkę jej sokami. Rozciągnięcie było bolesne, pierścień mięśni opierał się, ale w końcu ustąpił. Czuła go całego, głęboko w odbycie, wypełniającego pustkę w nowy, zakazany sposób. Jęknęła głośno, mieszanka bólu i ekstazy.

– Kurwa, jaka ciasna dupa – warknął, zaczynając ruchy. – To tabu, Anna. Ale ty tego chcesz.

Jego ręce ścisnęły jej biodra, paznokcie wbijające się w skórę. Pompował mocno, jaja obijające się o jej cipkę, dźwięk mokrych plaśnięć. Kamera łapała każdy detal – jej drżący tyłek, jego kutasa znikającego w niej, pręgi na skórze. Anna płakała z rozkoszy, knebel tłumił jęki. Drugi orgazm nadchodził, budując się z głębi, gdy ocierał się o ścianki odbytu.

– Dojdź, dziwko – dyszał. – Bądź moją idealną uczennicą.

Eksplodowała znowu, odbyt zaciskając się wokół niego, fale rozkoszy rozlewające się po całym ciele. Profesor doszedł w niej, sperma wypełniając wnętrze, ciepła, lepka. Wyciągnął się, a ona osunęła się w linach, wyczerpana, drżąca.

W końcu odwiązał ją, wyjmując knebel. Jej usta były obolałe, ślina spływała po brodzie. – Zdałaś – powiedział cicho, podając jej chusteczkę. – Ocena będzie na biurku jutro.

Anna ubrała się drżącymi rękami, czując pieczenie na tyłku, wilgoć między nogami, smak gumy w ustach. Wyszła z gabinetu w noc, powietrze chłodne na rozgrzanej skórze. Czy żałowała? Strach mieszał się z dziwną satysfakcją. Kamera… co jeśli ktoś to zobaczy? Ale ambicja zwyciężyła. Następnego dnia ocena lśniła na papierze – wyróżnienie. A w jej umyśle, wspomnienie „egzaminu” paliło jak pręga na skórze, obiecując, że to nie koniec lekcji.