Impreza firmowa – awans przez DP

W blasku migoczących świateł hotelowej sali balowej unosił się zapach drogich perfum zmieszany z lekkim aromatem whisky i dymu cygar. Była to coroczna impreza firmowa dużej korporacji, gdzie menedżerowie w garniturach i asystentki w obcisłych sukienkach udawali, że networking to jedyny powód ich obecności. Anna, ambitna 28-latka z działu marketingu, krążyła między stolikami z kieliszkiem szampana w dłoni. Jej czarne włosy opadały kaskadą na ramiona, a czerwona sukienka podkreślała krągłości bioder i pełne piersi, które delikatnie falowały przy każdym kroku. Wiedziała, że dziś wieczorem może zmienić bieg swojej kariery – plotki szeptały o awansie na stanowisko szefowej projektu, ale szefostwo, trzech starszych panów z zarządu, miało słabość do… niestandardowych negocjacji.

Siedziałam przy barze, obserwując wszystko z perspektywy dyskretnej obserwatorki, choć w głębi duszy czułam, jak moje własne podniecenie narasta. Anna podeszła do grupy mężczyzn – pana Kowalskiego, dyrektora finansowego, z siwymi skroniami i władczym uśmiechem; pana Nowaka, szefa HR, o muskularnej sylwetce pod koszulą; i pana Wiśniewskiego, prezesa, którego oczy błyszczały drapieżnie zza okularów. Rozmowa zaczęła się niewinnie: gratulacje za udany kwartał, komplementy pod adresem jej pomysłów. Ale Anna wyczuwała to napięcie – subtelne muśnięcia dłoni po ramieniu, dłuższe spojrzenia na dekolt, gdzie skóra lśniła od lekkiego potu w ciepłym powietrzu sali.

– Jesteś gwiazdą wieczoru, Anno – mruknął Kowalski, nalewając jej drinka. Jego palce otarły się o jej nadgarstek, wysyłając dreszcz wzdłuż kręgosłupa.

– Dziękuję, panie Kowalski. Ale wiem, że awans wymaga… poświęcenia – odparła cicho, jej głos drżał lekko od mieszanki strachu i ekscytacji. Serce biło jej szybciej, gdy Nowak pochylił się bliżej, jego oddech pachnący miętą i alkoholem musnął jej ucho.

– Jesteś gotowa na to, co trzeba? – szepnął, a jego dłoń przesunęła się po jej plecach, zatrzymując się na krzywiznie biodra.

Anna skinęła głową, czując, jak ciepło rozlewa się po jej ciele. Sala wokół nich tętniła życiem – śmiechy, muzyka, ale oni oddalili się w cień, do prywatnego pokoju obok sali balowej, gdzie drzwi zamknęły się z cichym kliknięciem. Powietrze w środku było cięższe, przesycone zapachem skóry i podniecenia. Prezes Wiśniewski usiadł na skórzanej sofie, gestem zapraszając Annę bliżej. Jej sukienka szeleściła, gdy usiadła obok niego, a mężczyźni otoczyli ją kręgiem, ich spojrzenia jak dotyk na nagiej skórze.

Napięcie budowało się powoli. Nowak zaczął od masażu jej ramion, palce wbijające się w napięte mięśnie, schodzące niżej, ku zamkowi sukienki. Anna westchnęła, czując, jak materia zsuwa się z jej ciała, odsłaniając czarne koronkowe bielizny opinające pełne piersi i gładki brzuch. Jej skóra była ciepła, wilgotna od potu, a sutki stwardniały pod ich wzrokiem, unosząc się i opadając z każdym oddechem.

– Wyglądasz obłędnie – powiedział Wiśniewski, jego głos niski i chrapliwy. Wyciągnął rękę, muskając opuszkami palców jej udo, sunąc w górę, aż do krawędzi majtek. Anna rozchyliła lekko nogi, czując pulsowanie w podbrzuszu, wilgoć zbierającą się między wargami sromowymi.

Kowalski dołączył, klękając przed nią i całując jej kolana, potem uda, jego usta zostawiające mokre ślady na skórze. Zapach jej podniecenia unosił się w powietrzu – słodki, musky, mieszający się z męskim aromatem ich krawatów i wody kolońskiej. Anna zamknęła oczy, gdy Nowak rozpiął jej stanik, uwalniając piersi; sutki, różowe i nabrzmiałe, sterczały prosząc o dotyk. Pochylił się, ssąc jeden z nich delikatnie, potem mocniej, jego język wirujący wokół brodawki, powodując, że jęk wyrwał się z jej gardła.

– Tak… proszę… – wyszeptała, jej ręce wplatające się w jego włosy.

Ale to był dopiero początek. Mężczyźni zrzucili koszule, odsłaniając torsy – Kowalski z lekkim owłosieniem na klacie, Nowak umięśniony jak atleta, Wiśniewski szczupły, ale z twardym spojrzeniem. Anna zsunęła się na kolana, serce walące jak młot. Jej dłonie drżały, gdy rozpięła ich spodnie, uwalniając penisy – grube, żylaste, już półtwarde, pachnące słoną skórą i podnieceniem. Zaczęła od Wiśniewskiego, jej usta obejmując główkę, język liżący spód, smakując słony preejakulat. Ssała powoli, czując, jak rośnie w jej ustach, wypełniając je ciepłem i pulsowaniem.

– Kurwa, dobra jesteś w tym – jęknął Nowak, patrząc, jak jej głowa porusza się rytmicznie.

Napięcie rosło, sala za drzwiami wydawała się odległym echem. Kowalski pociągnął ją za włosy, kierując jej usta ku sobie, podczas gdy Nowak pieścił jej piersi, szczypiąc sutki aż do bólu pomieszanego z rozkoszą. Anna czuła się jak w transie – wilgoć spływała po jej udach, łechtaczka nabrzmiała, błagając o uwagę. W końcu podnieśli ją, kładąc na sofie. Wiśniewski zdjął jej majtki, odsłaniając gładko ogoloną cipkę, wargi różowe i wilgotne, srom lśniący od soków. Wsunął palec, potem dwa, kręcąc nimi wewnątrz, masując ścianki, aż Anna wygięła się w łuk, jej oddech stał się urywany.

– Chcę was wszystkich… – jęknęła, jej głos drżący od pożądania.

To był sygnał. Orgia wybuchła z impetem. Nowak położył się pod nią, jego penis – gruby, z żyłami jak liny – wślizgnął się w jej cipkę powoli, centymetr po centymetrze, rozciągając ścianki, wypełniając ją do granic. Anna pisnęła, czując to palące tarcie, mieszankę bólu i ekstazy, jej soki spływające po jego jajach. Kowalski stanął z tyłu, smarując jej tyłek lubrykantem – chłodnym, śliskim – jego palce badające ciasny otwór, wciskające się ostrożnie, przygotowując. Wiśniewski klęczał z boku, jego kutas w jej ustach, tłumiąc jęki.

– Trzymaj się, suko, zaraz cię weźmiemy obie dziury – warknął Kowalski, jego głos chrapliwy od podniecenia. Wsunął się w jej dupę powoli, główka penetrując pierścień mięśni, rozciągając go boleśnie, ale Anna była mokra od wszędzie, jej ciało adaptowało się, falując w rytm pchnięć. Podwójna penetracja – DP, o którym szeptały plotki – stała się rzeczywistością. Czuli się jak jeden mechanizm: Nowak w cipce, masujący jej G-spot każdym ruchem; Kowalski w tyłku, głęboko, powodując, że jej wnętrzności drżały; Wiśniewski w ustach, jego jaja obijające się o jej podbródek.

Dźwięki wypełniły pokój – mokre klaskanie ciał, jej stłumione jęki, ich ciężkie oddechy i wulgarne komendy.

– Pieprz ją mocniej, Nowak! Czujesz, jak ta cipka ściska? – ryknął Wiśniewski, pchając głębiej w jej gardło.

Anna traciła zmysły – smaki soli i potu na języku, zapach seksu ciężki jak mgła, dotyk ich rąk na jej skórze, sutkach, klitoris. Orgazm nadchodził falami; najpierw cipka zacisnęła się na Nowaku, sokami zalewając go, potem tyłek pulsował wokół Kowalskiego. Krzyknęła wokół kutasa w ustach, ciało drżące, skóra gorąca i lepka.

Ale nie skończyli. Gangbang rozwinął się dalej – mężczyźni rotowali pozycjami, jeden po drugim wbijając się w jej dziury, inni ssąc jej piersi, gryząc uda. Sala balowa za drzwiami słyszała echa, bo impreza firmowa zamieniła się w tajną orgię – inne pary dołączyły, ale Anna była centrum, jej ciało meblem do użycia. Kolejny facet z działu IT wbił się w jej usta, podczas gdy szefowie DP-owali ją na stojąco, jej nogi owinięte wokół talii Nowaka, tyłek nabity na Kowalskiego.

– Jesteś naszą dziwką na awans, Anno – sapał Wiśniewski, dochodząc pierwszy, jego sperma gorąca i gęsta spływająca po jej brodzie.

Kulminacja nadeszła, gdy wszyscy trzej wylali się w niej jednocześnie – Nowak w cipce, wypełniając ją ciepłym nasieniem, które wyciekało po udach; Kowalski w tyłku, powodując, że jej otwór pulsował i rozluźniał; reszta na twarzy i piersiach, lepkie ścieżki schnące na skórze. Anna osunęła się, wyczerpana, ale spełniona, jej ciało drżące od resztek orgazmów, powietrze gęste od zapachu seksu i potu.

Godziny później, gdy impreza dobiegła końca, Wiśniewski podał jej ręcznik i uśmiech.

– Awans jest twój, Anno. Zasłużyłaś.

Siedziała w taksówce jadącej do domu, czując obolałe mięśnie, wilgoć między nogami i dziwną dumę. Kariera czekała, ale wiedziała, że to dopiero początek – następna impreza firmowa mogła przynieść więcej.