Casting na modelkę

Anna stała przed lustrem w swojej małej kawalerce, poprawiając cienki pas włosów opadający na ramiona. Miała dwadzieścia lat, smukłą sylwetkę, którą wyćwiczyła na siłowni i dietą – wysokie piersi, wąską talię i długie, zgrabne nogi, które zawsze przyciągały spojrzenia. Jej skóra była gładka, bladawa, z lekkim rumieńcem na policzkach, świadczącym o nerwowym podnieceniu. „To szansa twojego życia”, powtarzała sobie w myślach, patrząc na zaproszenie na casting modelingowy. Firma „Elite Visions” obiecywała debiut w profesjonalnej sesji zdjęciowej, a ona, studentka sztuki, marzyła o świecie mody odkąd pamięta. Włożyła prostą, czarną sukienkę – obcisłą, ale nie wulgarną, podkreślającą krągłości bez przesady. Dotknęła delikatnie swojego karku, czując lekkie mrowienie antycypacji. Nie wiedziała, że ten dzień zmieni wszystko.

Podróż metrem do centrum miasta dłużyła się w nieskończoność. Anna ściskała w dłoni zaproszenie, czując, jak serce bije jej szybciej z każdym przystankiem. Powietrze w wagonie było ciężkie, pachnące potem i perfumami przechodniów, a ona wyobrażała sobie flesze aparatów i pochwałę reżysera. W końcu dotarła do starego budynku na obrzeżach dzielnicy przemysłowej – nieopodal centrum, ale wystarczająco dyskretnie, by budzić lekkie wątpliwości. Wejście było niepozorne, z metalowymi drzwiami i tabliczką „Studio 7”. Zapukała, a po chwili drzwi otworzył jej mężczyzna w średnim wieku, ubrany w luźną koszulę i dżinsy, z brodą i przenikliwymi oczami.

– Anna? – zapytał, uśmiechając się szeroko. – Wejdź, jesteśmy gotowi. Jestem Marek, reżyser. Ekipa już czeka.

Jego głos był ciepły, ale w oczach czaiło się coś drapieżnego, co Anna zrzuciła na nerwy. Weszła do przestronnego pomieszczenia, które przypominało prowizoryczne studio – białe ściany, kilka reflektorów, kamera na statywie i kanapa w rogu. Wokół kręciło się trzech mężczyzn: operator kamery, wysoki i chudy, z tatuażami na ramionach; asystent oświetlenia, krępy facet z brodą; i drugi, podobny do Marka, pewnie fotograf. Wszyscy spojrzeli na nią z zainteresowaniem, ich wzrok przesuwający się po jej ciele jak subtelne pieszczoty.

– Siadaj, kochanie – powiedział Marek, wskazując krzesło naprzeciwko biurka. – Opowiedz o sobie. Dlaczego modeling?

Anna usiadła, krzyżując nogi, czując lekki chłód powietrza na skórze. Opowiadała o studiach, marzeniach, o tym, jak zawsze czuła się obserwowana, pożądana. Mężczyźni kiwali głowami, ale ich uśmiechy stawały się coraz szersze, a oczy coraz bardziej skupione na jej ustach, dekolcie. Marek pochylił się bliżej, jego oddech pachnący kawą i czymś ostrzejszym, może dymem.

– Jesteśmy tu, by sprawdzić twój potencjał – powiedział cicho. – To nie jest zwykły casting. Chcemy coś… autentycznego. Rozbierz się.

Słowa zawisły w powietrzu jak gęsta mgła. Anna poczuła, jak krew odpływa jej z twarzy. – Co? – wyszeptała, jej głos drżący. – To żart?

Marek pokazał telefon. Na ekranie pojawiło się zdjęcie – jej zdjęcie z mediów społecznościowych, ale obok… intymne, kradzione ujęcia z imprezy, gdzie piła za dużo i pozwalała na zbyt wiele. – Szantaż? Nie, kochanie. To motywacja. Zrób to, a dostaniesz kontrakt. Odmówisz, a te fotki trafią do twojej uczelni, rodziny… Wszyscy zobaczą, jaka jesteś naprawdę.

Jej serce waliło jak młot. To było tabu, coś, o czym słyszała w plotkach, ale nigdy nie wierzyła. Spojrzała na ekipę – oni już włączali kamerę, reflektory oświetlały scenę ciepłym, złocistym blaskiem. Ręce Anny drżały, gdy sięgnęła do zamka sukienki. Materiał zszedł powoli w dół, odsłaniając czarne koronkowe bielizna, jej sutki stwardniałe od chłodu i strachu. Mężczyźni patrzyli, ich oddechy stawały się głębsze, a w powietrzu unosił się zapach podniecenia – słony, męski.

– Dobra dziewczynka – mruknął Marek, podchodząc bliżej. – Teraz majtki. Pokaż, co masz.

Anna zawahała się, ale obrazek na telefonie był jak kajdany. Zsunęła stringi, odsłaniając gładko ogoloną cipkę, jej wargi delikatnie wilgotne od nerwów. Stała naga, czując na sobie ich spojrzenia jak dotyk – gorący, natarczywy. Kamera zoomowała, rejestrując każdy szczegół: lekkie drżenie ud, sterczące sutki, rumieniec na piersiach.

Napięcie rosło powoli, jak fala. Marek kazał jej usiąść na kanapie, rozłożyć nogi. – Dotknij się – polecił. – Pokaż, jak się podniecasz.

Jej palce, drżące, zsunęły się w dół brzucha. Dotknęła łechtaczki, delikatnie, okrężnymi ruchami. Poczuła pierwsze iskry przyjemności, mimo strachu – ciało zdradzało ją, wilgotniejąc pod dotykiem. Mężczyźni szeptali między sobą, ich spodnie wybrzuszczały. Operator kamery oblizał wargi, asystent poprawił pasek.

– Wystarczająco – powiedział Marek po chwili, jego głos chrapliwy. – Teraz oral. Na kolana.

Anna klęknęła, czując twardą podłogę pod udami. Marek rozpiął spodnie, jego kutas wyskoczył – gruby, żylasty, z główką nabrzmiałą i czerwoną. Pachniał słono, męsko. – Ssij – rozkazał.

Jej usta otuliły go powoli, czując pulsowanie na języku. Smak był ostry, słony, z lekką nutą potu. Zaczęła poruszać głową, ssąc delikatnie, jej język wirujący wokół żołędzi. Marek jęknął, chwytając jej włosy. – Głębiej, suko. Weź go całego.

Wulgarność jego słów uderzyła ją jak policzek, ale jednocześnie wzbudziła mroczne podniecenie. Wsunęła go głębiej, czując, jak główka dotyka gardła, powodując odruch wymiotny. Ślina spływała po brodzie, a kamera uchwyciła to wszystko – jej wilgotne usta, rozmazaną szminkę, łzy w oczach. Ekipa patrzyła, ich ręce mimowolnie masujące krocza przez spodnie.

Po kilku minutach Marek cofnął się, dysząc. – Twoja kolej, chłopaki. Gangbang zaczyna się teraz.

To było jak przebudzenie bestii. Asystent oświetlenia, ten krępy, podszedł pierwszy, ściągając spodnie. Jego kutas był krótszy, ale gruby jak kiełbasa, z ciężkimi jajami. Kazał jej położyć się na kanapie, na plecach. Rozłożył jej nogi szeroko, jego palce wbijające się w uda, zostawiając czerwone ślady. – Patrz na kamerę – warknął. – Chcemy, żeby widzowie widzieli twoją minę.

Wsunął się w nią jednym pchnięciem, jego kutasy rozciągając ciasne wnętrze. Anna krzyknęła, mieszanka bólu i nieoczekiwanej rozkoszy – jej cipka, wilgotna od wcześniejszego dotyku, zacisnęła się wokół niego. Pachniało potem, seksem, jej własnym podnieceniem. Poruszał się hardcore’owo, mocno, jego biodra uderzające o jej uda z plaśnięciem skóry o skórę. Czuła każdy cal – żylaste wypustki ocierające się o ścianki, główkę muskającą punkt G. Jej piersi podskakiwały z każdym ruchem, sutki twarde jak kamienie.

– Kurwa, jaka ciasna – jęknął asystent, przyspieszając. Jego dłonie ściskały jej biodra, paznokcie wbijające się w skórę. Anna jęczała, nie mogąc się powstrzymać – fale przyjemności narastały, mimo szantażu, tabu tej sytuacji. Kamera zoomowała na połączenie ich ciał, na soki spływające po jej udach.

Operator kamery nie wytrzymał. Odłożył sprzęt i podszedł, jego kutas długi i smukły, z zakrzywioną główką. – Otwórz usta – powiedział, wpychając go między jej wargi, gdy asystent dalej ją ruchał. Anna ssała, dławiąc się, smakując słony preejakulat. Dźwięki wypełniały pokój – mlaskanie, jęki, ciężkie oddechy. Marek stał obok, nagrywając telefonem, jego oczy błyszczące.

Zmienili pozycje. Asystent wyszedł, zostawiając jej cipkę pulsującą, ociekającą. Operator położył ją na boku, wchodząc od tyłu – anal. To było tabu, granica, której nie przekraczała. – Nie… proszę – wyszeptała, ale Marek przytrzymał jej ręce. – Zrobisz to, albo fotki idą w świat.

Jego palce najpierw – śliskie od lubrykantu, wbijające się powoli w ciasny odbyt. Czuła pieczenie, rozciąganie, ale też dziwną, zakazaną przyjemność. Potem kutas – smukły, ale nieugięty – wsunął się centymetr po centymetrze. Ból mieszał się z pełnią, jej ciało drżące. – Kurwa, jest ciasna jak dziewica – mruknął operator, zaczynając poruszać biodrami. Każdy pchnięcie wysyłało fale przez jej ciało, jej łechtaczka ocierała się o kanapę, budząc orgazm.

Marek dołączył, wchodząc w jej cipkę z przodu. Podwójna penetracja – hardcore, tabu, nagrywana. Czuła ich obu, wypełniających ją, ich kutasy ocierające się przez cienką ściankę. Zapach był intensywny – pot, sperma, jej własny sok. Dźwięki: plaśnięcia, jej stłumione jęki wokół kutasa fotografa, którego wsunęła jej do ust. Gangbang trwał, mężczyźni rotując, ich ręce na jej ciele – szczypiące sutki, klepiące tyłek, ciągnące za włosy.

Kulminacja nadeszła jak burza. Najpierw operator w jej dupie – gorący strumień spermy wypełniający wnętrze, spływający po udach. Potem asystent w ustach, jego nasienie słone, gęste, kapiące po brodzie. Marek był ostatni – hardcore’owy finisz w cipce, jego kutas pulsujący, wypełniający ją po brzegi. Anna doszła mimo wszystko, jej ciało konwulsyjne, fale orgazmu rozrywające umysł. Krzyczała, łzy spływały po twarzy, mieszanka wstydu i ekstazy.

Leżała na kanapie, ociekająca, ciało obolałe, ale pulsujące resztkami przyjemności. Mężczyźni dyszeli, wyłączając kamerę. Marek podał jej szmatę. – Dobra robota. Kontrakt jest twój… jeśli chcesz więcej.

Anna wstała powoli, nogi drżące, czując lepkość między udami. Szantaż wisiał nad nią, ale w głębi duszy, pod warstwą tabu i upokorzenia, tliło się coś nowego – pragnienie. Czy wróci? Drzwi zamknęły się za nią, a ulica wydawała się obca. Kamera w studiu wciąż mrugała czerwonym światełkiem, gotowa na następny casting.

Po wyjściu ze studia Anna szła ulicą, wiatr owiewający spoconą skórę, sukienka klejąca się do ciała. Każdy krok przypominał o tym, co się stało – pieczenie w odbycie, lepkość spermy spływająca po wewnętrznej stronie ud, smak słonego nasienia wciąż na języku. Myśli wirowały: wstyd, gniew, ale też to mroczne mrowienie w podbrzuszu, które nie chciało ustąpić. „Jak mogłam pozwolić na to?” – pytała siebie, ale ciało pamiętało każdy dotyk, każde pchnięcie.

Wróciła do domu, biorąc długi prysznic. Woda spływała po jej skórze, mydło usuwało ślady, ale nie wspomnienia. Stała pod strumieniem, palce mimowolnie zsunęły się w dół, dotykając wciąż wrażliwej cipki. Delikatne muśnięcia, okrężne ruchy – doszła szybko, wyobrażając sobie ich twarze, ich kutasy. Tabu gryzło ją, ale podniecenie było silniejsze.

Następnego dnia email od Marka: „Materiał gotowy. Chcesz kopię? Albo więcej pracy?” Załącznik – klip z castingu, jej jęki wypełniające głośniki. Obejrzała, serce przyspieszone, dłoń między nogami. Gangbang, anal, oral – wszystko tam, hardcore i wulgarne w swej intensywności. Szantaż ewoluował w uzależnienie.

Tydzień później wróciła. Tym razem dobrowolnie, choć tabu paliło. Studio pełne nowych twarzy – ekipa powiększona. Kamera ruszyła, a ona klęknęła, gotowa na więcej. Marek uśmiechnął się: – Witaj z powrotem, modelko.

Jej ciało, kiedyś niewinne, stało się płótnem ich pożądania. Każde pchnięcie, każdy strumień spermy budował nowe warstwy podniecenia. W końcu, po godzinach, leżała wyczerpana, ale spełniona. Kontrakt podpisany, ale cena – jej dusza, rozdarta między wstydem a ekstazą. Czy to koniec, czy początek czegoś głębszego? Drzwi studia zamknęły się, a kamera czekała na następny kadr.