Jacuzzi dla dziesięciu – woda miesza się z potem

Ciepłe, parne powietrze sauny otulało ich ciała jak gęsta mgła, zanim jeszcze weszli do jacuzzi. Było ich dziesięcioro – mieszanka przyjaciół i przypadkowych znajomych z wakacyjnej rezydencji nad jeziorem, gdzie sauna i basen były głównym magnesem dla dorosłych rozrywek. Anna, organizatorka wieczoru, zawsze lubiła takie spotkania; jej długie, kasztanowe włosy opadały na ramiona, a skóra lśniła od potu, gdy zrzuciła ręcznik i zanurzyła się pierwsza w bąbelkowatą wodę. Wokół niej usiedli inni: wysoki Marek z tatuażami na torsie, pulchna ale uwodzicielska Kasia, która uwielbiała dotykać, tajemniczy Alex z zagranicznym akcentem, i reszta – para z sąsiedniego domku, singielki szukające przygody i dwaj faceci, którzy nie mogli oderwać wzroku od krągłości. Woda w jacuzzi bulgotała cicho, mieszając się z pierwszymi kroplami potu spływającymi po ich skórach, tworząc iluzję intymności, która miała wkrótce eksplodować.

Początkowo rozmowa była lekka, podszyta śmiechem i winem pitym z plastikowych kubków. Anna czuła, jak ciepła woda masuje jej uda, a bąbelki muskają sutki, które stwardniały pod wpływem pary. Siedziała naprzeciwko Marka, którego silne uda ocierały się o jej nogę pod powierzchnią. „To miejsce jest jak raj,” powiedziała cicho, jej głos brzmiał miękko w wilgotnym powietrzu. Marek uśmiechnął się, jego oczy przesunęły się po jej dekolcie, gdzie kropla potu spływała wolno w dół, między piersiami.

– Raj? – odparł, pochylając się bliżej. – Z aniołami, którzy nie boją się grzechu?

Kasia, siedząca obok, zachichotała, jej dłoń leniwie dotknęła kolana Anny pod wodą. Było to subtelne, ale elektryzujące – ciepło jej palców kontrastowało z chłodem wody. Grupa powoli rezygnowała z rozmów na rzecz obserwacji: ciała lśniły od wilgoci, mięśnie napięte pod skórą, oddechy stawały się głębsze. Alex, z włosami mokrymi i przyklejonymi do czoła, przesunął stopę wzdłuż uda singielki imieniem Ola, która zamknęła oczy, pozwalając na ten dotyk. Zapach sauny – mieszanka eukaliptusa, potu i czegoś pierwotnego, animalnego – zaczynał dominować, budząc zmysły. Anna poczuła pierwsze mrowienie w podbrzuszu, gdy Marek położył dłoń na jej kolanie, nie pytając, ale czekając na znak.

Woda mieszała się z potem, a napięcie rosło jak para w saunie. Ktoś wyłączył oświetlenie, zostawiając tylko blask月光owy z zewnątrz, co rzucało cienie na nagie ciała. Kasia pierwsza przełamała barierę; jej usta musnęły szyję Anny, delikatnie, ale z obietnicą. Anna westchnęła, jej dłonie znalazły się na biodrach Kasi, czując miękkość jej brzucha i wilgoć skóry.

– Chcesz, żebym ci pomogła się rozluźnić? – szepnęła Kasia, jej oddech gorący na uchu Anny.

– Tak… – jęknęła Anna cicho, a jej palce zacisnęły się mocniej.

Marek nie czekał dłużej; jego dłoń powędrowała wyżej, między uda Anny, muskając jej łechtaczkę przez szparę, gdzie woda spotykała się z jej rosnącą wilgocią. To był moment, w którym subtelność ustąpiła miejsca głodowi. Ola, zachęcona ruchem Alexa, wspięła się na jego kolana, jej piersi ocierały się o jego klatkę, sutki twarde jak kamyki. Alex pocałował ją głęboko, jego język eksplorował jej usta, smakując wino i słony pot. Woda chlupotała wokół nich, gdy Ola poczuła jego członka twardniejącego pod sobą, pulsującego ciepłem w gorącej kąpieli.

Grupa zaczęła się łączyć. Para z sąsiedztwa – ona o rudych lokach, on z brodą – dołączyła, gdy ona usiadła na krawędzi jacuzzi, nogi rozchylone, a on klęknął między nimi, liżąc jej srom z głośnym mlaskaniem, które mieszało się z bulgotem wody. Zapach ich podniecenia unosił się w powietrzu, słony i musky, mieszając z parą sauny. Dwaj faceci – Tomek i Bartek – przyłączyli się do singielek, ich dłonie ugniatały piersi, palce smagały sutki, wyrywając jęki, które odbijały się echem od drewnianych ścian.

Anna, teraz w centrum, poczuła, jak Marek podnosi ją lekko, sadzając na swoim członku. Woda spływała po ich ciałach, a on wszedł w nią powoli, centymetr po centymetrze, rozciągając jej ścianki sromu, które zaciskały się wokół jego grubości. Czuła każdy szczegół: żylaste wybrzuszenia na jego trzonie, pulsującą główkę dociskającą się do jej szyjki macicy, ciepło nasienia już czające się w niej. Jej biodra zaczęły falować, woda chlupotała głośno, mieszając się z ich potem i sokami.

– Kurwa, jesteś taka ciasna… – wysapał Marek, jego głos chrapliwy, wulgarność wypływająca naturalnie z napięcia. – Jedź na mnie, suko, mocniej.

Anna nie protestowała; jej paznokcie wbiły się w jego ramiona, a ona jeździła, czując, jak jej łechtaczka ociera się o jego łonowe włosy, mokre od wody i potu. Kasia nie pozostała bezczynna – jej usta znalazły sutek Anny, ssąc mocno, gryząc delikatnie, podczas gdy jej palce wślizgnęły się do tyłu Anny, drażniąc jej odbyt wilgotnymi opuszkami. Zapach – intensywny, seksualny – wypełniał saunę: pot, sperma, cipka, wszystko zmieszane z chlorowaną wodą.

Wokół nich orgia nabierała tempa. Ola krzyczała, gdy Alex rżnął ją od tyłu, jego biodra uderzały o jej tyłek z plaśnięciami, woda tryskała na boki. Jej piersi podskakiwały, a on chwytał je brutalnie, szczypiąc brodawki, aż łzy spływały po jej twarzy z rozkoszy. „Tak, pieprz mnie mocniej, ty draniu!” – wrzasnęła, jej głos przebijający się przez chaos. Tomek i Bartek dzielili się singielkami: jedna na kolanach ssała ich kutasy naprzemiennie, jej język wirował wokół żołędzi, ssąc głośno, smakując słoną preejakulatę, podczas gdy druga miała palce w sobie, rozwierając się dla ich spojrzeń. Rudy facet lizał żonę, jego język penetrował jej wilgotne fałdy, ssąc łechtaczkę, aż ona drżała, jej sok spływał po jego brodzie.

Kulminacja nadeszła jak fala pary. Anna doszła pierwsza, jej ścianki sromu zacisnęły się wokół Marka, mlekoąc go rytmicznie, a ona krzyknęła, czując eksplozję rozkoszy rozlewającą się od krocza po czubek głowy. Marek wylał się w niej, gorące strumienie nasienia wypełniające ją, mieszające się z wodą i potem. W tym samym momencie Ola wygięła się w łuk, jej orgazm wstrząsnął całym jacuzzi, a Alex wypełnił ją swoimi sokami. Krzyki, jęki, plaśnięcia ciał – wszystko zlewało się w symfonię, saunę wypełniając echem ekstazy. Kasia doszła, masując się palcami, jej cipka tryskająca na nogi Anny, podczas gdy inni dołączali, ciała drżące w łańcuchu orgazmów.

Gdy woda ostatecznie zmieszała się z potem i nasieniem, unoszącym się leniwie na powierzchni, grupa opadła w bezruchu. Anna opierała głowę na ramieniu Marka, czując, jak jego sperma wycieka z niej powoli, ciepła i lepka. Śmiech wrócił, cichy i zaspokojony, ale w powietrzu wisiała obietnica powtórki. Sauna stygnęła, ciała lśniły, a oni wiedzieli, że ta noc to dopiero początek – woda i pot zawsze mieszają się ponownie.