Lizanie do utraty tchu – smak zwycięstwa

Wieczór w małym, przytulnym mieszkaniu Ani rozciągał się leniwie, jak ciepła mgła letniego dnia. Była to sobota, dzień po tym, jak jej drużyna wygrała decydujący mecz siatkówki – triumf, który smakował słodszy niż jakiekolwiek wino. Ania, dwudziestodwulatka o atletycznej sylwetce, z długimi, ciemnymi włosami opadającymi kaskadą na ramiona, wciąż czuła dreszcz adrenaliny w ciele. Jej skóra była jeszcze rozgrzana od wysiłku na boisku, a mięśnie nóg i brzucha napięte od skoków i ataków. Siedział w kuchni, popijając zimne piwo, gdy drzwi otworzyły się z cichym skrzypnięciem. W progu stanął Kuba, jej partner od roku, wysoki i umięśniony, z tym swoim zadziornym uśmiechem, który zawsze sprawiał, że jej serce biło szybciej.

– Wyglądasz jak bogini zwycięstwa – powiedział, zdejmując kurtkę i podchodząc bliżej. Jego głos był niski, ciepły, z nutą podziwu, który sprawił, że Ania poczuła lekkie mrowienie w brzuchu.

– Dzięki, kochanie – odparła, odstawiając butelkę i wstając, by go przywitać. Ich pocałunek był delikatny na początek, usta muskające się leniwie, z smakiem słonego potu i piwa. Ale pod tą subtelnością czaiło się coś więcej – napięcie, które narastało od tygodni. Kuba wiedział, jak Ania kocha świętować wygrane; zawsze kończyło się to w sypialni, gdzie jej ciało stawało się polem bitwy rozkoszy. Dziś jednak, po tym epickim zwycięstwie, oboje czuli, że to będzie coś wyjątkowego.

Usiedli na kanapie, rozmawiając o meczu. Ania gestykulowała żywo, opisując każdy punkt, jej dłonie muskające ramię Kuby. On słuchał, ale jego oczy wędrowały po jej ciele – po krągłościach piersi naprężonych pod luźną koszulką, po linii bioder w dżinsach, które podkreślały jędrność jej pośladków. Powietrze gęstniało od niewypowiedzianych obietnic. W końcu Kuba pochylił się bliżej, jego oddech gorący na jej szyi.

– Chcę cię uhonorować tak, jak na to zasługujesz – wyszeptał, palcami przesuwając po jej udzie, delikatnie, ale z intencją, która sprawiła, że jej skóra zadrżała.

Ania roześmiała się cicho, ale jej policzki zarumieniły się. – Brzmi kusząco. Co masz na myśli?

– Coś, co sprawi, że zapomnisz o całym świecie poza moimi ustami na tobie – odparł, jego głos zniżając się do zmysłowego pomruku. Pocałował ją głębiej, językiem badając jej wargi, a jego dłoń wślizgnęła się pod koszulkę, muskając ciepłą skórę brzucha. Ania westchnęła, jej ciało reagując instynktownie – sutki stwardniały pod materiałem, a między udami poczuła pierwsze ciepłe pulsowanie.

Powoli przenieśli się do sypialni, gdzie światło lampki rzucało złote refleksy na łóżko. Kuba zdjął jej koszulkę z czcią, odsłaniając pełne piersi, otoczone bladą aureolą sutków, które uniosły się w chłodniejszym powietrzu. Jego palce okrążyły je delikatnie, drażniąc, aż Ania jęknęła cicho, jej głowa odchylając się do tyłu. Zapach jej skóry – mieszanka potu z boiska i delikatnej wanilii z kremu – wypełnił pokój, pobudzając jego zmysły. Zdjął jej spodnie, odsłaniając czarne stringi, pod którymi wilgotna cipka już zaczynała się budzić, wargi sromowe nabrzmiewające od antycypacji.

– Leż – rozkazał łagodnie, popychając ją na łóżko. Ania posłuchała, jej nogi rozchylając się instynktownie, a serce walące jak po ostatnim ataku na siatce. Kuba uklęknął między jej udami, jego dłonie masując wewnętrzną stronę nóg, powoli przesuwając się wyżej. Czuła jego ciepły oddech na skórze, coraz bliżej centrum jej pożądania. Powietrze było ciężkie od zapachu jej podniecenia – muskający, słony aromat wilgotnej cipki, który sprawiał, że Kuba’ego kutasa stwardniał w spodniach.

Zaczął od delikatnych pocałunków na wewnętrznej stronie ud, jego wargi miękkie i wilgotne, zostawiające ślady śliny, które chłodziły rozgrzaną skórę. Ania zamknęła oczy, jej oddech przyspieszając. – O Boże, Kuba… – wyszeptała, palce wplatając się w jego włosy.

Jego język wysunął się, muskając skraj majtek, drażniąc ją przez cienki materiał. Smakował słoność jej podniecenia, co wysłało falę gorąca do jego lędźwi. Delikatnie odsunął stringi na bok, odsłaniając gładko ogoloną cipkę – różowe wargi zewnętrzne pełne i wilgotne, wewnętrzne lśniące od soków, łechtaczka nabrzmiała jak mały guziczek, pulsujący w rytm jej serca. Powietrze w pokoju wypełniło się mokrym, intymnym zapachem, który mieszał się z ich przyspieszonym oddechem.

– Jesteś taka mokra dla mnie – mruknął, jego głos drżący od pożądania. – Chcę cię lizać, aż dojdziesz, aż będziesz krzyczeć zwycięstwo.

Ania skinęła głową, jej biodra unosząc się niecierpliwie. Kuba zanurzył twarz między jej nogami, język płasko przykładając do warg sromowych, liżąc od dołu do góry w długich, powolnych pociągnięciach. Smakowała jak słodycz triumfu – słona, kwaśna esencja jej podniecenia, która spływała mu po podniebieniu. Ania westchnęła głęboko, jej ręce ściskające pościel, gdy jego język okrążał łechtaczkę, drażniąc ją lekkimi, okrężnymi ruchami. Czuła każdy detal – szorstkość jego brody ocierającą się o wrażliwą skórę, ciepło jego ust ssących delikatnie nabrzmiały guziczek, wilgoć jego śliny mieszającą się z jej sokami.

Napięcie budowało się stopniowo, jak set w meczu – najpierw subtelne fale ciepła rozlewające się po jej brzuchu, potem głębsze pulsowania w rdzeniu ciała. Kuba przyspieszył, jego język wbijający się głębiej, penetrując wejście do cipki, smakując wnętrze, gdzie ścianki były gładkie i śliskie. – Kurwa, jesteś taka ciasna i słodka – wysapał, podnosząc głowę na moment, jego usta lśniące od jej wilgoci. – Chcę cię ssać, aż squirtniesz prosto w moją twarz.

Słowa te, wypowiedziane z chropowatą namiętnością, rozpaliły ją. Ania jęknęła głośniej, jej biodra falując w rytm jego lizania. – Tak, liż mnie mocniej… nie przestawaj… – błagała, głosem drżącym od emocji, mieszanki dumy z wygranej i czystej, animalistycznej żądzy. Kuba posłuchał, jego usta zamykające się wokół łechtaczki, ssąc ją mocno, podczas gdy dwa palce wślizgnęły się do jej cipki, zagłębiając się w ciepłe, pulsujące wnętrze. Czuła je – grube, szorstkie opuszkami, masujące punkt G, ten wrażliwy wzgórek wewnątrz, który sprawiał, że jej mięśnie zaciskały się wokół nich.

Dźwięki wypełniły pokój: mokre mlaskanie jego języka na jej cipce, jej coraz głośniejsze jęki, chrapliwy oddech Kuby, gdy połykał jej soki. Zapach był intensywny – ciężki, seksualny aromat podniecenia, zmieszany z potem ich ciał. Ania czuła, jak orgazm narasta, napięcie w dolnej części brzucha gęstniejące jak burza przed wybuchem. Jej sutki bolały od twardości, skóra płonęła, a cipka pulsowała wokół jego palców, soków spływających po udach.

– Dochodzę… o cholera, dochodzę! – krzyknęła, jej ciało wyginając się w łuk. Kuba lizał bezlitośnie, język wirujący na łechtaczce, palce pompowane szybko, trafiając w punkt G raz za razem. Kulminacja uderzyła jak fala – orgazm kobiecy, głęboki i rozdzierający, sprawił, że jej cipka zacisnęła się konwulsyjnie. Czuła to: gorąco rozlewające się od rdzenia, mięśnie drżące, a potem – squirting. Ciepły strumień soku wytrysnął z niej, ochlapując twarz Kuby, spływając po jego brodzie i szyi. Smak zwycięstwa był słony i obfity, jak deszcz po suszy, a on połykał go zachłannie, nie przerywając lizania, przedłużając jej ekstazę.

Ania drżała, fale orgazmu przetaczające się przez nią, jej oddech urywany, oczy zamglone łzami rozkoszy. Kuba podniósł głowę, jego twarz lśniąca od jej esencji, uśmiech triumfalny.

– To był twój mecz, kochanie – powiedział ochrypłym głosem, liżąc wargi. – Ale to dopiero początek świętowania.

Gdy powoli odzyskiwała oddech, tuląc go do siebie, Ania wiedziała, że ta noc dopiero się zaczyna. Zwycięstwo miało smak, którego nigdy nie zapomną – wilgotny, intensywny, naznaczony ich wspólną namiętnością.