Trójkąt na jachcie

Słońce wisiało nisko nad horyzontem, malując niebo nad Morzem Śródziemnym odcieniami pomarańczu i różu. Jacht „Zefir” kołysał się leniwie na falach, oddalony o kilkadziesiąt mil od najbliższego lądu. Powietrze było ciężkie od słonej wilgoci, przesiąknięte zapachem soli i odległego cyprysu, który niósł wiatr z lądu. Na pokładzie, pod rozłożonymi żaglami, stała Anna – wysoka, opalona … Dowiedz się więcej

Porwana dla rozkoszy

Anna stała przy oknie ich przestronnego domu na wzgórzu, patrząc na migoczące światła miasta poniżej. Jako żona burmistrza, nawykła do elegancji i dyskrecji, dziś wieczorem czuła lekkie ukłucie niepokoju. Mąż, Tomasz, był na kolejnym spotkaniu w ratuszu, a ona postanowiła zrobić sobie wieczór dla siebie – czerwona sukienka opinała jej smukłą sylwetkę, podkreślając krągłości, które … Dowiedz się więcej

Dodatkowe lekcje polonistki

Późne popołudnie w liceum zawsze miało w sobie coś melancholijnego. Słońce wpadało przez żaluzje klasy 3B, rzucając długie, złote smugi na staroświeckie biurko polonistki i na linoleum podłogi, które skrzypiało pod każdym krokiem. Pani Anna Kowalska, dojrzała nauczycielka polskiego, o 45 latach za sobą, ale z ciałem, które wciąż przyciągało spojrzenia, właśnie kończyła wykład dla … Dowiedz się więcej

Creampie na żywo – potem liżę

Siedziałem w naszym przytulnym salonie, z sercem bijącym jak młot, patrząc na żonę, która właśnie kończyła malować usta na czerwono. Anna wyglądała jak bogini pokusy – jej krągłe biodra opinione czarną mini spódniczką, która ledwie zakrywała pośladki, a obcisła bluzka podkreślała pełne piersi, co rusz falujące przy każdym oddechu. Byliśmy małżeństwem od pięciu lat, ale … Dowiedz się więcej

Sesja terapeutyczna w celi

W klaustrofobicznej wilgoci bloku celowego więzienia, gdzie betonowe ściany zdawały się pochłaniać każdy dźwięk, Anna Kowalska, strażniczka z dziesięcioletnim stażem, poczuła znajomy dreszcz napięcia. Była to jej zmiana nocna, ta najbardziej samotna pora, kiedy korytarze echoowały tylko odległymi westchnieniami i skrzypieniem kluczy. Anna, wysoka blondynka o atletycznej budowie, zawsze nosiła uniform z dumą – dopasowana … Dowiedz się więcej

Po weselu: suknia na podłodze, panna w centrum

Wesele dobiegło końca w blasku księżyca, który sączył się przez wysokie okna starej rezydencji na obrzeżach miasta. Powietrze było ciężkie od zapachów róż i szampana, pomieszanych z lekkim dymem z fajerwerków, które jeszcze chwilę temu rozświetlały niebo. Anna, panna młoda, stała w centrum wielkiej sali balowej, otoczona przez grupę dawnych przyjaciół – mężczyzn, z którymi … Dowiedz się więcej

Magazyn po zmroku – striptizerka w roli przynęty

Ciemność magazynu po zmroku była gęsta jak smoła, przerywana tylko słabymi smugami światła z ulicznych latarni, które wpadały przez brudne okna. Powietrze pachniało rdzą, kurzem i czymś metalicznym – może starą machiną, może krwią z dawnych bójek. Anna, striptizerka z nocnego klubu na obrzeżach miasta, poczuła dreszcz, gdy weszła do środka. Jej szpilki stukały echem … Dowiedz się więcej

Lizanie do utraty tchu – smak zwycięstwa

Wieczór w małym, przytulnym mieszkaniu Ani rozciągał się leniwie, jak ciepła mgła letniego dnia. Była to sobota, dzień po tym, jak jej drużyna wygrała decydujący mecz siatkówki – triumf, który smakował słodszy niż jakiekolwiek wino. Ania, dwudziestodwulatka o atletycznej sylwetce, z długimi, ciemnymi włosami opadającymi kaskadą na ramiona, wciąż czuła dreszcz adrenaliny w ciele. Jej … Dowiedz się więcej

Jacht „Bez Hamulców” – morze, wiatr, jęki

Słońce wisiało nisko nad horyzontem, malując fale Morza Śródziemnego złotymi smugami, gdy jacht „Bez Hamulców” przecinał powolne, falujące wody. Powietrze było ciężkie od słonej bryzy, zmieszanej z odległym zapachem alg i wolności. Na pokładzie zebrała się grupka przyjaciół – sześcioro dusz, które znały się od lat, z tych relacji, co zaczynają się niewinnie na plażach … Dowiedz się więcej

Piwnica bez prądu – tylko oddech i siła

Ciemność w piwnicy była gęsta, jakby ktoś wylał smołę na betonową podłogę i pozwolił jej stwardnieć. Prąd wyłączył się godzinę temu – burza za oknem szalała, a oni, Anna i Marek, utknęli w tym ciasnym, wilgotnym schronieniu pod starą kamienicą. Anna siedziała na skrzyni z narzędziami, jej dżinsy obcisłe na udach, bluzka lekko wilgotna od … Dowiedz się więcej