Wieczór w małym mieszkaniu na obrzeżach miasta był ciężki od letniego upału. Anna, dwudziestojednoletnia studentka o jasnych włosach związanych w niedbały kucyk i ciele, które dopiero co zaczynało odkrywać swoje granice, siedziała na brzegu łóżka. Jej pokój był skromny – pościel w niebieskie pasy, stolik z laptopem i torebka z tajemniczymi zakupami, które zamówiła online po godzinach spędzonych na forach i filmach. Serce biło jej szybciej niż zwykle, a dłonie lekko drżały, gdy myślała o tym, co miała przed sobą. To był jej pierwszy raz z czymś takim – analem, zabawką, która miała otworzyć drzwi do nieznanego. A do tego kamera, bo ciekawość mieszała się z ekscytacją, z tym dreszczem, który sprawia, że chcesz to udokumentować, nawet jeśli nikt nigdy nie zobaczy nagrania.
Drzwi skrzypnęły cicho, gdy wszedł Marek, jej chłopak od pół roku. Był wyższy od niej, z krótkimi, ciemnymi włosami i tatuażem na przedramieniu, który zawsze ją intrygował. Pracował jako grafik, więc gadżety technologiczne nie były mu obce. Dzisiaj przyniósł statyw z kamerą – małą, dyskretną, z fleszem, który miał oświetlić ich intymność. Uśmiechnął się, widząc jej zaczerwienione policzki.
– Gotowa? – zapytał miękko, stawiając torbę na podłodze. Jego głos był spokojny, ale oczy błyszczały z podniecenia. – Nie spieszmy się. To twój pierwszy raz, pamiętasz?
Anna kiwnęła głową, czując, jak ciepło rozlewa się po jej ciele. Usiadła bliżej niego, a on delikatnie położył dłoń na jej udzie, przesuwając palce w górę, pod luźną koszulkę. Jej skóra była gładka, lekko wilgotna od nerwów, a zapach jej perfum – lekki, kwiatowy – mieszał się z czymś bardziej pierwotnym, subtelnym zapachem podniecenia.
– Tak… ale boję się trochę – przyznała, patrząc mu w oczy. – To nowe. Nigdy nie próbowałam niczego… tam.
On się roześmiał cicho, przyciągając ją do siebie. Ich usta spotkały się w powolnym pocałunku, który zaczął od delikatnego muśnięcia warg, przechodząc w głębszy, z językiem, który smakował lekko miętą od gumy do żucia. Anna poczuła, jak jej sutki twardnieją pod cienkim materiałem stanika, a między udami budzi się znajome mrowienie. Marek odsunął się na moment, by zdjąć jej koszulkę, odsłaniając bladą skórę i małe, jędrne piersi z różowymi aureolami. Pochylił się, całując je powoli, ssąc delikatnie jeden sutek, co wywołało u niej cichy jęk.
– Rozluźnij się – mruknął, jego oddech gorący na jej skórze. – Zaczniemy od czegoś prostego. Masz te kulki, prawda?
Anna skinęła głową, wyciągając z torebki mały, czarny woreczek. W środku były one – zestaw analnych kulek, gładkich, silikonowych, wielkości orzechów, połączonych elastyczną linką. Najmniejsza miała średnicę dwóch centymetrów, największa prawie cztery. Trzymała je w dłoni, czując ich chłód i gładkość, co wysłało dreszcz w dół kręgosłupa. Marek ustawił kamerę na statywie, skierowaną na łóżko. Flesz przetestował raz, oślepiając ich na chwilę białym światłem.
– Nagrywamy? – zapytała drżącym głosem, czując mieszankę wstydu i ekscytacji.
– Tylko dla nas – zapewnił, włączając czerwoną lampkę. – Żebyś mogła zobaczyć, jaka jesteś piękna.
Usiadła na łóżku na kolanach, z tyłem do kamery, a Marek uklęknął za nią. Najpierw pomógł jej zdjąć spodnie i bieliznę, odsłaniając jędrne pośladki, bladą skórę i delikatny, różowy otwór, który nigdy wcześniej nie był eksplorowany w ten sposób. Powietrze w pokoju wydawało się cięższe, nasycone zapachem jej podniecenia – lekkim, musującym zapachem wilgoci z pochwy, która już zaczynała się pocić. Marek otworzył buteleczkę lubrykantu, wylewając go na palce. Krople były chłodne, śliskie, pachnące subtelnie wanilią.
– Najpierw palce – powiedział cicho, rozprowadzając lubrykant wokół jej odbytu. Jego palec wskazujący musnął krawędź, krągłą, zmarszczoną skórę, która napięła się instynktownie. Anna westchnęła, czując, jak jej ciało reaguje – mieszanka strachu i ciekawości sprawiła, że oddychała szybciej.
– Delikatnie… – poprosiła, opierając się na łokciach. Jej piersi kołysały się lekko przy każdym oddechu, a między nogami czuła, jak wilgoć kapie wolno po wewnętrznej stronie uda.
Marek kiwnął głową, wmasowując lubrykant okrężnymi ruchami. Jego palec wszedł powoli, na pół centymetra, rozciągając ciasny pierścień mięśni. Anna syknęła, czując palący, ale intrygujący nacisk – to było inne niż wszystko, co znała, głębokie, wewnętrzne mrowienie, które rozchodziło się falami do brzucha. Powoli pchnął głębiej, do pierwszego stawu, obracając delikatnie, by rozluźnić tkanki.
– Czujesz to? – zapytał, jego głos ochrypły od podniecenia. – Jesteś taka ciasna…
– Tak… to dziwne, ale… dobre – wyszeptała, zaciskając dłoń na pościeli. Dźwięk jej oddechu wypełniał pokój, przerywany cichym mlaskaniem lubrykantu.
Po kilku minutach, gdy jej ciało zaczęło się poddawać, Marek wycofał palec i wziął najmniejszą kulkę. Była śliska od lubrykantu, błyszcząca w świetle flesza. Kameralens skupiła się na niej, rejestrując każdy szczegół – krągłą formę, maleńką pętlę u końca linki.
– Wdech… – instruował, przyciskając kulkę do otworu. Anna wstrzymała oddech, czując, jak silikonowy kształt naciska na jej odbyt, rozciągając go powoli. Było to drżenie, fale napięcia, gdy pierścień mięśni ustąpił, połykając kulkę z cichym, wilgotnym dźwiękiem. Wsunęła się do środka, wypełniając ją od wewnątrz – uczucie pełni, lekkiego nacisku na ścianki, które pulsowały wokół obcego ciała.
– O Boże… – jęknęła, jej głos drżący. – Jest w środku…
Marek pocałował jej pośladek, gryząc delikatnie skórę, zostawiając czerwony ślad. – Jeszcze jedna – powiedział, biorąc drugą kulkę, nieco większą. Tym razem weszła łatwiej, ale rozciągnięcie było intensywniejsze – Anna poczuła, jak jej cipka zaciska się w odpowiedzi, wilgoć spływająca po udach. Dźwięk flesza błysnął raz, uwieczniając moment, gdy jej pośladki napięły się, a ona wygięła plecy w łuk.
Manewrowali powoli, wsuwając trzecią, czwartą – każda większa, każda budząca nowe doznania. Czwarta kula, gruba i twarda, sprawiła, że Anna krzyknęła cicho, mieszanka bólu i rozkoszy. Jej odbyt pulsował wokół linki, ścianki jelita masujące kulki w środku, a ona czuła je wszystkie – łańcuch ciężaru, który przesuwał się przy każdym ruchu. Zapach lubrykantu mieszał się z jej własnym, słonym zapachem potu i podniecenia, a dźwięki – jej jęki, mlaskanie ciała, cichy szum kamery – tworzyły symfonię intymności.
– Kurwa, jesteś taka mokra – wyszeptał Marek, nie mogąc się powstrzymać. Jego spodnie napięły się od erekcji, a on rozpiął je, wyciągając kutasa – twardego, żylastego, z kroplą preejakulatu na czubku. – Chcesz, żebym cię pieprzył, podczas gdy one są w tobie?
– Tak… proszę – jęknęła Anna, jej głos już chrapliwy, wulgarny w swej szczerości. Napięcie rosło, emocje – strach przed nieznanym ustępował czystej, pierwotnej żądzy. Przewróciła się na plecy, nogi szeroko rozstawione, a kulki w jej tyłku przesunęły się, powodując falę rozkoszy, która sprawiła, że jej cipka zacisnęła się boleśnie.
Marek wszedł w nią powoli, jego kutas rozciągając wilgotne, gorące ścianki jej pochwy. Czuła go – grubego, pulsującego, ocierającego się o kulki przez cienką przegrodę. Każdy pchnięcie było hardcore’owe, głębokie, z dźwiękiem klaskających ciał i jej krzykami: „Głębiej! Pieprz mnie mocniej!”. Flesz błyskał synchronicznie z jego ruchami, rejestrując, jak jej piersi podskakują, jak jej twarz wykrzywia się w ekstazie, oczy zamglone od potu.
Kulminacja nadeszła falami – najpierw orgazm Anny, gdy kulki masowały jej wnętrze, a kutas Marcika docierał do najgłębszych miejsc. Wygięła się, krzycząc, jej mięśnie zaciskające się wokół wszystkiego, co ją wypełniało. On doszedł chwilę później, wypełniając ją gorącym, lepkim nasieniem, które spływało po udach, mieszając się z lubrykantem.
Gdy opadli na łóżko, dysząc, Marek powoli wyciągnął linkę. Kulki wychodziły jedna po drugiej z mokrym, obscenicznie głośnym dźwiękiem – każda powodowała skurcz, resztkowy dreszcz rozkoszy. Anna poczuła pustkę, ale i spełnienie, jej ciało drżące od emocji.
– To było… niesamowite – wyszeptała, tuląc się do niego. Kamera wciąż nagrywała, ale oni już nie patrzyli – świat należał teraz tylko do nich, z obietnicą więcej takich nocy. A w tle, flesz zgasł, zostawiając po sobie echo drżenia i flesza pierwszej przygody.