Masaż z happy endem

W małym, przytulnym gabinecie masażu na obrzeżach miasta, gdzie uliczny hałas dochodził stłumiony przez grube zasłony, siedział Marcin, trzydziestopięcioletni mężczyzna o atletycznej budowie, ale zmęczony tygodniem ciężkiej pracy w biurze. Było późne popołudnie, słońce wpadało przez szparę w roletach, rzucając złote smugi na podłogę wyłożoną miękkim dywanem. Powietrze pachniało delikatnie olejkiem lawendowym, mieszając się z … Dowiedz się więcej